
|
Opisane wcześniej rozwiązania powoli przestały działać, bo działka coraz bardziej porastała wysokimi brzozami.
Postanowiłem przenieść pompę na działkę sąsiednią, przy okazji wprowadzając kilka zmian.
|
|
|
Zaczynam od wywiercenia studni.
Studnia musi znajdować się w pionowej osi masztu. Wszelkie rozwiązania z transportem mocy (posuwu) do studni
oddalonej od wiatraka już wcześniej uznałem za kłopotliwe wykonaniu i utrzymaniu (patrz tutaj).
Znalazłem ekipę studniarzy, którzy za niewielkie pieniądze wywiercili studnię o głebokości 12 metrów.
Wodę znaleźliśmy na 6 metrach. Sympatyczna ekipa, profesjonalny sprzęt i 3 godziny roboty.
|
|
|
Maszt pozostał ten sam.
Gruntownie go odmalowałem i przyspawałem stopy do przywiercenia do betonowych stóp (na tym zdjęciu jeszcze ich nie ma).
|
|
|
Nowe śmigło.
Stare śmigło miało osiem dużych piór. W każdym sezonie któreś pióro wyginało się na zbyt silnym wietrze.
Postanowiłem trzykrotnie zwiększyć liczbę piór, jednocześnie zmniejszając ich powierzchnię. Mam nadzieję,
że śmigło nie zmniejszy swojego ciągu, a pióra będą trwalsze.
Pióra przeniosłem o kilkanaście centymetrów dalej od osi obrotu. To korzystne - siła obracająca śmigło
generuje się tym efektywniej, im dalej od osi obrotu umieszczona jest łopatka. Pusty środek śmigła także jest
korzystny - powstaje mniejszy opór czołowy, zupełnie nieprzydatny a nawet szkodliwy, bo może przewrócić wiatrak.
Pióra są wykonane z blachy ocynkowanej. Na tej fotografii tego nie widać, ale wszystkie pióra spiąłem
metalową taśmą.
|
|
|
Przeprowadzka.
Maszt trochę waży ... Niesiemy maszt jakieś 100 metrów dalej.
|
|
|
Maszt na Nowej Ziemi.
Maszt stanął na betonowych nogach. Dokładnie pod nim znajduje się studnia. Po przykręceniu masztu do podłoża
założyłem urządzenie z łożyskowanym wałem i przykręciłem śmigło. Są to ciężkie elementy i bardzo pomocny
jest dźwig mocowany na górze masztu. Ktoś z dołu wciąga element na górę, ktoś na górze naprowadza go
na właściwe miejsce i dokręca odpowiednie śruby.
|
|
|
Główna zmiana - wiatrak jest na stałe wycelowany na zachód.
W mojej okolicy dominują wiatry zachodnie. W dodatku maszt stoi przy lesie - ma go po północnej stronie.
Wobec tych dwóch faktów zrezygnowałem z ogona i nastawiania wiatraka na wiatr. Wiatrak "patrzy" zawsze na zachód,
ale wschodnie wiatry także mu służą. Wiatry północne i południowe są mocno ograniczane ścianą lasu.
Okazało się, że tylne (wschodnie) wiatry mają tendencję do luzowania nakrętek śmigła. To oczywiste - typowe
gwinty samodokręcają się przy kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara i odkręcają się przy przeciwnym kierunku.
Skrajne nakrętki i wał nawierciłem i zastosowałem przetyczki uniemożliwiające samowolne odkręcanie się.
Zdaję sobie sprawę, że rezygnując z pionowej osi obrotu i tym samym z nastawiania się na wiatr tracę ileś mocy,
jednak nastawianie to sprawiało wiele kłopotu. Gwałtowne uderzenia wiatru przy rozpędzonym śmigle, czyli gwałtowne
zmiany momentu pędu stawiały wysokie wymagania masztowi, łożyskom i przede wszystkim punktowi mocowania śmigła
na poziomej osi obrotu. Bałem się, że kiedyś przyjdzie takie szarpnięcie, że całość się powygina... Nie podobało
mi się walenie ogona o ograniczniki. Teraz wiatrak ma niewątpliwie mniejszą wydajność, ale jest absolutnie cichy i
niebywale piękny.
|
|
|
Wydajność - 1000 l/dzień.
W momencie pisania tego tekstu wiatrak nie miał jeszcze okazji solidnie popracować. Jednak w całodziennym,
równym i niezbyt silnym wietrze zachodnim napełnił 1000 - litrowy zbiornik w ciągu jednego dnia.
|
|
|
Niewielki mimośród.
Zastosowałem mały mimośród, czyli pompa wykonuje niewielki suw (jest to ok. 10 cm). Mógłbym śmiało
go podwoić, uzyskując dwa razy większą porcję wyrzutu wody, ale wolałem żeby wiatrak działał
nawet przy bardzo słabym wietrze, niż czekał na dostatecznie silny wiatr. Widzą go wszyscy sąsiedzi,
wiec niech się kręci!
|
|
|
Sprężyny równoważące.
Pompa, której budowę opisałem tutaj, stawia znaczący opór przy ruchu tłoka w górę
(czyli suw do góry to suw pracy). Ruch w dół odbywa się praktycznie bez oporu. Aby to zrównoważyć,
zastosowałem sprężyny, które utrzymują tłok mniej więcej w środku jego położenia.
Ruch w górę pokonuje opór tłoczenia wody, ale z pomocą sprężyn. Ruch w dół nie jest już jałowy -
napinają się sprężyny. Tak oto dzięki sprężynom udało mi się spowodować, że ruchy w górę i w dół
kosztują mniej więcej tyle samo mocy. Dzięki temu nie ma sytuacji, że wiatrak stoi w najniższym
położeniu pompy i czeka na silny wiatr, aby wykonać pierwszy suw roboczy.
|