Przebudowa po dwóch latach pracy pompy wiatrowej.


Strona główna

Wiatrowa pompa wodna

W trakcie eksploatacji okazało się, że system ma dwie poważne wady:
  • Pompa jest nad wodą, nie głęboko w studni.
  • Studnia jest daleko, nie bezpośrednio w pionowej osi wieży.

Trzy części pompy: filtr, obudowa i popychacz

Krótka rurka to zawór mocowany na wcisk.

Pompa na powierzchni czy na dnie studni?

System musi być bardzo szczelny. Jest to trudne do wykonania, w okolicy uszczelki tłoka być może niewykonalne. Nieszczelnosci skutkują tym, że cała woda zgromadzona w rurach cofa się do studni w momencie przestoju. Nawet jak powiew wiatru powróci, na pojawienie się strumyka wody trzeba czekać, aż ponowne napełnią się rury. W międzyczasie wiatr ucichnie, itd, itd ...
Woda jest dużo gęściejsza od powietrza. Nieszczelności istotne dla powietrza nie mają znaczenia dla wody. Z tego powodu pompa powinna być pod wodą.

Ponadto w przestojach, które zdarzają się w naszym klimacie, pompa przesycha i zupełnie może przestać działać. Pompa umieszczona pod wodą jest mokra zawsze, tak podczas pracy jak i przestoju.

Pompa na dnie studni to długa jej obudowa (u mnie 1-calowa biała rurka wodociągowa) i długi popychacz tłoka (rurka 1/2 cala). Nieco trudniej wykonać taką pompę. Koszt rurek jest pomijalny. Znacznie trudniej konserwować taki system (wyciąganie ze studni kilku lub kilkunastometrowej rurki).

Zewnętrzna 1-calowa obudowa pompy kończy się zaworem jednodrożnym, kupionym w hipermarkecie i wklejonym na Poxipol. Dobrze jest wkleic zawór nie bezpośrednio w rurę, a we wciskaną na nią łączówkę. Wtedy łatwo rozebrać pompę, oddzielając część z zaworem i wysuwając część z tłokiem na zewnątrz. Gdyby zawór był wklejony trwale, należałoby wyciągać część z tłokiem drugim końcem, czyli na drodze kilku - kilkunastu metrów a nie kilkunastu centymetrów.

Rura zewnętrzna jest wsunięta w rodzaj filtru, wykonany z rurki kanalizacyjnej (szarej) 50 mm i długości ok 2m. Rurka ta jest gęsto ponacinana kątówką i mocno owiniętą jakąś syntetyczną tkaniną.

Ta dwumetrowa rura kanalizacyjna przypomina dużą probówkę, w której wnętrzu umieszczono koniec pompy. Probówka leży na dnie studni i jest uwiązana na sznurku - tak aby można ją było wyciągnąć na górę. Gdyby coś się od pompy urwało (wciskany zawór?), wyciągając "probówkę" wyciągnę też pompę.

Cała studnia ma osłony z rury kanalizacyjnej fi = 110 mm.

Świder ogrodowy, przygotowany do przedłużania

Rura osłonowa fi=110 mm

Siatka nylonowa w dolnej części osłony

Dzięki wieży świder (i szlamówka) nie musi być demontowany

Studnia blisko czy daleko?

Jeśli studnia jest daleko, potrzebujemy rur do transportu zasysanej wody. Niby proste, ale rury te są prowadzone w powietrzu, panuje w nich duże podciśnienie i bardzo trudno należycie je uszczelnić (gdyby były pod wodą, sprawa by nie istniała). Nie należy mylić tej sytuacji z transportem wody na dużą odległość za pompą. Rury do wypływu wody za pompą w zasadzie mogą mieć nieograniczoną długość.

Długi słup wody ma znaczną bezwładność. Na ostrym wietrze, przy szybkiej pracy tłoka, ciągle hamowany i przyspieszany słup wody głośno stuka, wąż skacze do góry, energia się marnuje.

Doprowadzenie wody od studni do pompy powinno być prowadzone zawsze pod górę, tak by ewentualne bąbelki powietrza szybko mogły opuścić rurę. Bąbel powietrza amortyzuje ruchy tłoka (powietrze jest "rozciągliwe") i woda nie jest czerpana. Ewentualny syfon uwięzionego powietrza uniemożliwia pracę odległej pompy.

Wziąwszy wszystko to pod uwagę podjąłem trud wiercenia studni w osi wieży. To, że nad otworem stał maszt, bardzo ułatwia sprawę - jest o co oprzeć długi świder.

Głównym narzędziem wiertacza był świder ogrodowy o średnicy 12 cm, przedłużany za pomocą 1/2 calowych rurek hydraulicznych do długości 5 m, czyli do momentu pojawienia się szlamu (w moich warunkach - u Ciebie oczywiścvie będzie inaczej). W szlamie taki świder jest nieprzydatny - cały urobek z niego spływa.

W szlamie zaczyna się zabawa. W otwór trzeba wstawić rury osłonowe, u mnie były to szare rury wodociągowe 110 mm (przypomnę - świder ma fi = 120). Szlam wybierałem rurką z samozamykającą się klapką z twardej, oponowej gumy. Urządzenie takie nazywa się szlamówką i przypomina pułapki na żywe krety. Szlamówkę zrobisz z kawałka rury fi = kilka cm i starej opony.

Cykl jest następujący: wybierasz trochę szlamu i pobijasz rury osłonowe, aby weszły kilka cm głębiej. Przy tym modlisz się, aby nie trafić na kamień.

Rury osłonowe na koniec niby się wyjmuje, ale z tym bywają problemy. Spodziewając się takich problemów postanowiłem je zostawić w otworze jako obudowę studni. Dolna część rury na długości jakichś 2 m została ponacinana kątówką i bardzo solidnie owinięta nylonową siatką i nylonowym sznurkiem, aby woda z otaczającego szlamu mogła napływać przez ścianki boczne. Mam nadzieję, że podczas pobijania rur osłony siatka ta nie "zmechaciła się".

Przypadkiem okazało się, że w rurę fi = 110 mm wchodzi pompa membranowa, tzw. "białoruska" (koszt ok. 70 zł). To był strzał w 10-tkę!. Pompa wywalała na zewnątrz wiadra szlamu! Trzeba bylo pilnować, aby nie wyłączyć jej, gdy wąż jest pełen szlamu (trzeba było ją przepłukiwać przed stopem wlewając do studni wiadro czystej wody), bo nie była w stanie wystartować. Białorusinka pompowała, ja pobijałem i tak dojechaliśmy do troche ponad 7 m. Chciałem głębiej, ale pompa nie chciała podnosić wyżej ciężkiego szlamu. Można to zrobić, ale trzeba uważnie pilnować, aby w miarę wgłębiania się pompowany szlam był coraz lżejszy. Miałem też najsłabszą białorusinkę - na Allegro znajdziesz mocniejsze.

Ale najpierw dowierć się do szlamu!

Dzięki wieży świder (i szlamówka) nie musi być demontowany

Podsumowanie zmian 2014.

Studnia wywiercona w osi wiatraka i w efekcie pompa umieszczona pod wodą, na jej dnie, to strzał w dziesiątkę. Jeśli mogę coś doradzać, to nie podejmuj tego wyzwania, jeśli nie możesz postawić wiatraka wprost nad studnią. Pompowanie jest kilkakrotnie efektywniejsze, wiatrak pracuje nawet przy lekkich powiewach, absolutnie niedostępnych dla systemu z pompą oddaloną i na powierzchni, nie w studni. Pozbyłem się - tak na oko - jakichś 70% strat!

Jeśli w poprzednich latach wiatrak był efektowną zabawką, to teraz napełnia pojemnik 1000 l i niekiedy potrzebuje na to mniej niż dnia! Zauważ, że mój wiatrak ma bardzo złą lokalizację, tuż przy ścianie brzóz, a mimo tego pracuje praktycznie przy każdym powiewie!


Białystok, 2014.05.05