Po roku pracy wiatraka...


Strona główna

Wiatrowa pompa wodna

Po roku pracy wiatraka (w okresie mrozów pompa była odłączona, ale śmigło kręciło się zawsze) pojawiły się niedomagania, które należało usunąć, a także nowe pomysły.

Wymiana wału śmigła.

Wał śmigła według mojego pomysłu (opis jest na tych stronach) kompletnie się rozsypał. Łożyska złapały jakieś luzy zewnętrzne, zaczęły się klinować, pojawiły się przytarcia i luzy na osi śmigła. Dalsze użytkowanie groziło katastrofą, czyli wypadnięciem śmigła z mocowania. Odżałowałem 250 zł i u miejscowego tokarza zamówiłem wał o rozmiarach podobnych do starego wału.

Stary wał wystarczyło wyciąć kątówką i w jego miejsce wspawać nowy.

Łożysko na osi pionowej.

Pod żółtą, pionową rurą umieszczono tzw. łożysko oporowe. Łożysko nie jest dopasowane precyzyjnie, ale spełnia swoje zadanie. Koszt takiego łożyska to kilkanaście zł.

Na tej fotografii stary wał został wycięty, nowego jeszcze nie wspawałem.

Większe, lżejsze śmigło.

Nowy wał wspawałem z lekkim wzniosem, co umożliwiło wydłużenie łopat śmigła (bez wzniosu łopaty mogłyby zaczepiać o maszt).

Problemem była jednak waga śmigła - śmigło w poprzedniej, mniejszej wersji z najwyższym trudem podnosiłem i mocowałem na osi wiatraka. Aby nie zwiększać wagi, zwiększenie powierzchni blach połączyłem ze zmniejszeniem ich grubości z 1 mm do 0,5 mm.

Nie mam pewności, czy bardzo silny wiatr nie zwichruje mi śmigła.

Śmigło wykonałem z jednego arkusza blachy ocynkowanej. Nie pamiętam rozmiarów, bodajże standardowy arkusz ma rozmiar 2m x 1,25m. Nie pozostał żaden odpad.

Blachy zagiąłem po krótszych bokach, wywijając je na ok. 1 cm. W ten sposób otrzymałem dość istotne wzmocnienie konstrukcji każdej łopaty.

Profilowanie wykonywałem całkowicie ręcznie, przyciskając w grubych rękawicach blachę przyciśniętą kawałkiem kątownika. To dość ciężka praca, ale uważam, że jak na tak prymitywne metody efekt jest całkiem niezły.

Sprężyny kierujące na wiatr.

W zimę udało mi się kupić ekspander do ćwiczeń, ale nie z modnymi ostatnio gumami, a z solidnymi sprężynami. Sprężyny te wykorzystałem do elastycznego nastawiania wiatraka na wiatr, tak aby zbyt silny powiew mógł przełamać ich siłę i niejako "złożyć" śmigło i ogon.

Należało dospawać mocowania sprężyn do konstrukcji ogona i głównej rury nośnej.

Liczba sprężyn została dobrana doświadczalnie. Powinno być ich tyle, żeby ekstremalny wiatr "złamał" konstrukcję na zawiasach ogona, napinając sprężyny. (Zwróć uwagę, że "łamanie" jest możliwe dzięki temu, że oś śmigła jest odsunięta na bok masztu!).

W pozycji spoczynkowej, czyli "śmigło na wiatr" sprężyny są prawie luźne, tzn. nienapięte.

Końce bliższe ogonowi są przymocowane bardziej trwale za pomocą kółek pozyskanych z ekspandera. Drugie końce są ledwie narzucone na przedłużone śruby fi 6 mm. Nie spadają, a łatwo je odłączyć podczas kontrolnych wizyt na maszcie. Po odłączeniu sprężyn śmigło i ogon składają się i wiatrak przestaje pracować, ustawiwszy się wzdłuż wiatru, jak żagle w łopocie.


Białystok, 2013.08.15