
|
Wiatrak był dobrym napędem dla pompy wodnej, dopóki nie pojawiły się tanie panele fotowoltaiczne.
Cena, komfort obsługi, wydajność, trwałość - wszystko nagle zaczęło przemawiać za energią słoneczną.
|
|
|
Panele fotowoltaiczne.
Kupiłem przez internet dwa używane panele w cenie jakieś 80 zł za sztukę. Nie bardzo wierzyłem że coś z tego będzie,
ale rzeczywistość przekroczyła wszelkie oczekiwania. Panele okazały się pełnosprawne, a całe przedsięwzięcie doskonałą
zabawą.
|
|
|
Montaż paneli.
Panele przymocowałem do rury wycelowanej w Gwiazdę Polarną.
Taki montaż nazywa się paralaktyczny i ułatwia nadążanie za Słońcem.
Wystarczy obracać rurę w wbetonowanej obsadzie. Być może kiedyś będzie to robił siłownik,
na razie staram się celować w Słońce ręcznie, obracając rurę co kilka godzin (o ile jestem w pobliżu).
|
|
|
Sterownik.
Najważniejszym urządzeniem pomocniczym jest kosztujący kilkadziesiąt zł (lub kilka $ w Chinach) sterownik,
czyli elektronika chroniąca akumulator przed zbytnim rozładowaniem przez pompę i przed zbytnim naładowaniem przez panele.
Do sterownika podłącza się wszystkie elementy:
|
|
|
Akumulator.
Zastosowałem stary akumulator 12V chyba od traktora. Pracowałby tu każdy akumulator samochodowy.
|
|
|
Pompa.
Dość długo szukałem odpowiednich, przy tym tanich (do 100 zł) pomp i znalazłem dwie.
- Niemiecką pompę jachtową firmy Comet, która według instrukcji podnosi wodę na 10m. Do kupienia w dobrej cenie
w internetowym sklepie Conrad
- Chińskie pompki bezszczotkowe, które łączę szeregowo jedna za drugą i też osiągają 10m (wodę mam na 6-8 metrach).
Do kupienia na Aliexpress bodajże za 8$. Montaż pompek wymaga odrobiny pomyślunku hydraulicznego. Pompki mają standardowy gwint 1/2 cala.
Nie stosuję dolnego zaworu zwrotnego i po każdym wyłączeniu i ponownym włączeniu przez minutę czekam na wodę.
Znane mi zawory zwrotne istotnie tłumią przepływ.
Obecnie pracuję na pompkach chińskich. To doskonały wyrób. Nie chcą się popsuć...
|
|
|
Szafka sterująca.
Każdy panel przez zielony włącznik i amperomierz 10A jest przyłączony do niebieskiego sterownika.
Podobnie pompa jest przyłączona przez czerwony włącznik i amperomierz 20A. Dodatkowo prąd do pompy
przechodzi przez programowalny zegar na 12V, gdyż pompka Comet powinna być wyłączana na 5 minut co godzinę.
Nie wiem czy to konieczne. Chińskie pompki pracują nonstop.
Akumulator jest przyłączony pod deską bezpośrednio do odpowiednich wejść w sterowniku.
Trzeci włącznik i amperomierz czekają na trzeci panel. Nie wiem czy to konieczne, wody mam aż nadto,
w słoneczny dzień aparatura pracuje od 8.00 do 24.00 i niekiedy woda wylewa się z głównego zbiornika.
|
|
|
Zbiornik.
Główny zbiornik mieści 1000 litrów. W idealnie słoneczny dzień uzyskuję dwa takie zbiorniki na dobę.
Zbiornik stoi na kilku bloczkach betonowych i woda grawitacyjnie wędruje do beczki lub dwóch wanien z demobilu,
skąd czerpię ją konewkami. W jednej z wanien mam umieszczoną ogrodową pompę 12V z pływakiem, który ją wyłącza
gdy brakuje wody. Pompa ta zasila zraszacze, choć podlewanie głównie odbywa się za pomocą konewek.
Na zdjęciu obok żółty wąż prowadzi wodę z pomp umieszczonych w studni. Zielonym wężem woda spływa grawitacyjnie tam gdzie ją skieruję,
na ogół do którejś z wanien, skąd można ją wygodnie czerpać.
|
|
|
Woda z głównego zbiornika płynie do wanny.
W tej wannie mam zatopioną pompę ogrodową 12V z pływakiem wyłączającym, gdy wody nie ma. To opcja - takie pompy
nie są tanie. Można czerpać konewkami. Pompę przyłączam krokodylkami do akumulatora (sterownik o tym nie wie) i ufam,
że pływak ją wyłączy w odpowiednim momencie.
Ta dodatkowa pompa umozliwia podłączenie niewielkiego zraszacza. Pompki studzienne nie pozwalają na to - za małe ciśnienie.
|