Panele fotowoltaiczne 2020.


Strona główna

Panele fotowoltaiczne 2020

Wiatrak był dobrym napędem dla pompy wodnej, dopóki nie pojawiły się tanie panele fotowoltaiczne. Cena, komfort obsługi, wydajność, trwałość - wszystko nagle zaczęło przemawiać za energią słoneczną.

Panele.

Panele fotowoltaiczne.

Kupiłem przez internet dwa używane panele w cenie jakieś 80 zł za sztukę. Nie bardzo wierzyłem że coś z tego będzie, ale rzeczywistość przekroczyła wszelkie oczekiwania. Panele okazały się pełnosprawne, a całe przedsięwzięcie doskonałą zabawą.

Panele

Montaż paneli.

Panele przymocowałem do rury wycelowanej w Gwiazdę Polarną. Taki montaż nazywa się paralaktyczny i ułatwia nadążanie za Słońcem. Wystarczy obracać rurę w wbetonowanej obsadzie. Być może kiedyś będzie to robił siłownik, na razie staram się celować w Słońce ręcznie, obracając rurę co kilka godzin (o ile jestem w pobliżu).

Sterownik

Sterownik.

Najważniejszym urządzeniem pomocniczym jest kosztujący kilkadziesiąt zł (lub kilka $ w Chinach) sterownik, czyli elektronika chroniąca akumulator przed zbytnim rozładowaniem przez pompę i przed zbytnim naładowaniem przez panele. Do sterownika podłącza się wszystkie elementy:
  • panele
  • akumulator
  • pompę

Akumulator

Akumulator.

Zastosowałem stary akumulator 12V chyba od traktora. Pracowałby tu każdy akumulator samochodowy.

Pompa

Pompa

Pompa.

Dość długo szukałem odpowiednich, przy tym tanich (do 100 zł) pomp i znalazłem dwie.
  • Niemiecką pompę jachtową firmy Comet, która według instrukcji podnosi wodę na 10m. Do kupienia w dobrej cenie w internetowym sklepie Conrad
  • Chińskie pompki bezszczotkowe, które łączę szeregowo jedna za drugą i też osiągają 10m (wodę mam na 6-8 metrach). Do kupienia na Aliexpress bodajże za 8$. Montaż pompek wymaga odrobiny pomyślunku hydraulicznego. Pompki mają standardowy gwint 1/2 cala.
Nie stosuję dolnego zaworu zwrotnego i po każdym wyłączeniu i ponownym włączeniu przez minutę czekam na wodę. Znane mi zawory zwrotne istotnie tłumią przepływ.

Obecnie pracuję na pompkach chińskich. To doskonały wyrób. Nie chcą się popsuć...

Szafka sterująca

Szafka sterująca.

Każdy panel przez zielony włącznik i amperomierz 10A jest przyłączony do niebieskiego sterownika. Podobnie pompa jest przyłączona przez czerwony włącznik i amperomierz 20A. Dodatkowo prąd do pompy przechodzi przez programowalny zegar na 12V, gdyż pompka Comet powinna być wyłączana na 5 minut co godzinę. Nie wiem czy to konieczne. Chińskie pompki pracują nonstop. Akumulator jest przyłączony pod deską bezpośrednio do odpowiednich wejść w sterowniku.

Trzeci włącznik i amperomierz czekają na trzeci panel. Nie wiem czy to konieczne, wody mam aż nadto, w słoneczny dzień aparatura pracuje od 8.00 do 24.00 i niekiedy woda wylewa się z głównego zbiornika.

Główny zbiornik

Zbiornik.

Główny zbiornik mieści 1000 litrów. W idealnie słoneczny dzień uzyskuję dwa takie zbiorniki na dobę. Zbiornik stoi na kilku bloczkach betonowych i woda grawitacyjnie wędruje do beczki lub dwóch wanien z demobilu, skąd czerpię ją konewkami. W jednej z wanien mam umieszczoną ogrodową pompę 12V z pływakiem, który ją wyłącza gdy brakuje wody. Pompa ta zasila zraszacze, choć podlewanie głównie odbywa się za pomocą konewek.

Na zdjęciu obok żółty wąż prowadzi wodę z pomp umieszczonych w studni. Zielonym wężem woda spływa grawitacyjnie tam gdzie ją skieruję, na ogół do którejś z wanien, skąd można ją wygodnie czerpać.

Woda

Woda z głównego zbiornika płynie do wanny.

W tej wannie mam zatopioną pompę ogrodową 12V z pływakiem wyłączającym, gdy wody nie ma. To opcja - takie pompy nie są tanie. Można czerpać konewkami. Pompę przyłączam krokodylkami do akumulatora (sterownik o tym nie wie) i ufam, że pływak ją wyłączy w odpowiednim momencie.

Ta dodatkowa pompa umozliwia podłączenie niewielkiego zraszacza. Pompki studzienne nie pozwalają na to - za małe ciśnienie.


Białystok, 2020.04.14